Interesto.pl
I N T E R E S T O

Loading

obraz

Kiedy nie warto robić restrukturyzacje firmy?

Restrukturyzacja to nie lek na każdą biznesową chorobę. Eksperci Interesto doradzają zarządom spółek, w jakich sytuacjach lepiej zrezygnować z układu i przygotować bezpieczny wniosek o upadłość.

Jako specjaliści od trudnych sytuacji biznesowych w Interesto, najczęściej jesteśmy proszeni o opracowanie planu ratunkowego dla zadłużonych spółek. Polskie prawo restrukturyzacyjne daje dzisiaj potężne narzędzia do wstrzymania egzekucji i redukcji długów. Często jednak naszą najważniejszą i najtrudniejszą rekomendacją doradczą jest chłodne stwierdzenie: "Dla państwa firmy ten proces nie ma już sensu". Restrukturyzacja, choć uchodzi za rozwiązanie z wyboru, jest w rzeczywistości drogim i skomplikowanym narzędziem finansowym, wymagającym istnienia solidnych fundamentów. Kiedy zatem wdrożenie planu naprawczego jest błędem, a jedyną odpowiedzialną decyzją zarządu powinno być złożenie wniosku o upadłość?

 

Brak zdrowego rdzenia operacyjnego spółki

 

Podstawowym grzechem wielu zarządów jest próba restrukturyzacji "firmy-zombie". Aby układ z wierzycielami miał jakiekolwiek szanse na zatwierdzenie i realizację, spółka musi wykazywać zdolność operacyjną. Oznacza to, że po odcięciu ciężaru starych kredytów i historycznych długów, bieżąca działalność firmy powinna generować zysk, pozwalający opłacić obecne faktury, pracowników, podatki i nowo ustalone raty układowe.

 

Wyobraźmy sobie firmę z branży transportowej, która w wyniku kryzysu straciła dwa najważniejsze kontrakty, odpowiadające za 80% jej przychodów, a kluczowi kierowcy odeszli do konkurencji. Nawet jeśli poprzez postępowanie restrukturyzacyjne uda nam się zredukować jej dotychczasowe zadłużenie o połowę, spółka nie wygeneruje gotówki na spłatę tego, co pozostało. W takiej sytuacji doradca restrukturyzacyjny jedynie sztucznie przedłuży agonię przedsiębiorstwa, a koszty samego postępowania (wynagrodzenie nadzorcy, prawników) pogłębią stan niewypłacalności, narażając interesy wierzycieli na jeszcze większe straty.

 

Utrata absolutnego zaufania rynku

 

Kolejny czynnik dyskwalifikujący firmę z procesu restrukturyzacji ma charakter stricte rynkowy i psychologiczny. Restrukturyzacja wymaga zawarcia porozumienia z kontrahentami, co opiera się na zaufaniu. Kiedy zarząd przez lata stosował agresywną optymalizację, oszukiwał kluczowych dostawców, a do tego w tle toczą się postępowania karnoskarbowe, szanse na zbudowanie większości do przegłosowania układu są bliskie zeru.

 

Z naszego doświadczenia wynika, że wierzyciele instytucjonalni i prywatni zaakceptują umorzenie części długu tylko wtedy, gdy widzą w dłużniku rzetelnego partnera, któremu po prostu "podwinęła się noga". Jeśli wizerunek spółki jest trwale zrujnowany, a jej kluczowi partnerzy biznesowi już dawno zmienili dostawców, otwieranie postępowania o zatwierdzenie układu mija się z celem. Stracisz czas, a głosowanie w Krajowym Rejestrze Zadłużonych zakończy się spektakularną porażką.

 

Ryzyko osobiste z artykułu 299 KSH

 

Ostatnim i często decydującym argumentem przeciwko restrukturyzacji jest bezpieczeństwo prawne samego zarządu. Prawo bardzo restrykcyjnie określa czas na reakcję w przypadku bankructwa. Czasami członkowie zarządu zgłaszają się do nas tak późno, że jedynym ruchem ratującym ich prywatne majątki przed odpowiedzialnością z artykułu 299 KSH jest natychmiastowe przygotowanie kompletnego wniosku o ogłoszenie upadłości.

 

Złe zaplanowanie restrukturyzacji – opartej na nierealnych prognozach – może po kilku miesiącach zostać przerwane przez sąd. Jeśli w międzyczasie spółka wygeneruje nowe długi, zarząd odpowie za nie solidarnie z własnej kieszeni. Dlatego, gdy matematyka biznesowa jest nieubłagana, profesjonalne poddanie się procedurom upadłościowym i płynne przekazanie firmy syndykowi to najbardziej racjonalny krok, jaki może podjąć doświadczony przedsiębiorca.

O Autorze

icon Blog icon

Zobacz także:

shape
thumb
icon Kontakt icon

Skontaktuj się z nami – chętnie pomożemy!