Interesto.pl
I N T E R E S T O

Loading

obraz

Jakie informacje o zadłużonej firmie znajdziesz w BIG?

Zanim podpiszesz kontrakt, sprawdź kontrahenta. Dowiedz się, jakie dane o zadłużeniu firmy kryją raporty BIG (KRD, ERIF, InfoMonitor) i jak uchronić swój biznes przed zatorami płatniczym

W biznesie, tak jak w pokerze, nie zawsze wygrywa ten, kto ma najlepsze karty, ale ten, kto potrafi przewidzieć ruch przeciwnika. Przez lata prowadzenia firmy wychodziłem z założenia, że uścisk dłoni i "gentlemen's agreement" są więcej warte niż papier. To romantyczne podejście kosztowało mnie kilkadziesiąt tysięcy złotych, gdy jeden z moich kluczowych kontrahentów nagle zniknął z rynku, zostawiając mnie z niezapłaconymi fakturami.

Gdybym wtedy wiedział to, co wiem dziś, uniknąłbym tej wpadki jednym kliknięciem. Wystarczyło sprawdzić go w BIG, czyli Biurze Informacji Gospodarczej. Wielu przedsiębiorców wciąż myli BIG z BIK-iem, a to błąd, który może słono kosztować.

 

Czym właściwie jest BIG i jak różni się od BIK?

 

Na początku musimy rozróżnić dwie rzeczy. BIK (Biuro Informacji Kredytowej) to baza, w której banki wymieniają się informacjami o naszych kredytach. Tam trafisz, jeśli nie spłacisz raty za maszynę leasingową w banku. Ale biznes to nie tylko banki. To tysiące niezapłaconych faktur za towar, usługi, prąd czy telefony. I tutaj wchodzą one – Biura Informacji Gospodarczej.

 

W Polsce mamy kilka głównych biur, takich jak KRD (Krajowy Rejestr Długów), BIG InfoMonitor czy ERIF. To prywatne firmy, które gromadzą dane o tym, jak przedsiębiorcy (i konsumenci) radzą sobie z płaceniem codziennych rachunków. Jeśli Twój potencjalny partner biznesowy nie zapłacił innemu kontrahentowi, firmie windykacyjnej, operatorowi komórkowemu czy dostawcy internetu – ślad po tym znajdziesz właśnie w raportach BIG.

 

Jakie "brudy" wyjdą na jaw w raporcie?

 

Kiedy pobieram raport o firmie, którą chcę sprawdzić (a robię to teraz przed każdą większą umową), szukam przede wszystkim tak zwanych informacji negatywnych. Co tam znajduję? Przede wszystkim konkrety o długach: kwotę zadłużenia, datę wymagalności (czyli jak dawno powinien był zapłacić) oraz tytuł prawny.

 

Widzę na przykład, że firma X wisi innej firmie 15 tysięcy złotych za fakturę przeterminowaną o 180 dni. To dla mnie potężna czerwona lampka. Jeśli nie płaci innym, dlaczego miałaby zapłacić mi? Często w raportach widać też, kto wpisał dłużnika – czy był to wierzyciel bezpośredni (inny przedsiębiorca), czy może dług został już sprzedany do funduszu sekurytyzacyjnego lub firmy windykacyjnej. To ważna informacja, bo obecność windykatora w tle oznacza zazwyczaj, że sprawa jest poważna i polubowne metody zawiodły.

 

Nie tylko czarna lista – informacje pozytywne

 

Ciekawostką jest to, że BIG to nie tylko pręgierz. Coraz częściej znajduję tam informacje pozytywne. Przedsiębiorcy, którzy dbają o wizerunek, sami proszą swoich kontrahentów o dopisanie tzw. informacji pozytywnej – czyli potwierdzenia, że faktura została opłacona w terminie.

 

Gdy widzę w raporcie, że firma ma kilkanaście wpisów pozytywnych potwierdzających terminowe regulowanie zobowiązań, moja ufność wzrasta. To sygnał, że mam do czynienia z profesjonalistą, który traktuje płynność finansową priorytetowo. Warto więc patrzeć na raport całościowo – brak wpisów negatywnych jest super, ale obecność wpisów pozytywnych to "wisienka na torcie" wiarygodności.

 

Dostępność danych: Czy muszę pytać o zgodę?

 

To jest kluczowa różnica między sprawdzaniem sąsiada a sprawdzaniem firmy. Aby prześwietlić konsumenta (Jana Kowalskiego), muszę mieć jego pisemną zgodę. Ale w relacjach B2B (firma-firma) zasady gry są inne. Weryfikując potencjalnego kontrahenta, nie potrzebuję jego zgody, by sprawdzić informacje o jego zadłużeniu w BIG. Wystarczy, że znam jego NIP.

 

To potężne narzędzie wywiadu gospodarczego. Przed podpisaniem kontraktu loguję się do systemu, wpisuję NIP i po chwili mam czarno na białym, czy firma jest rzetelna. Jeśli widzę tam litanię niezapłaconych zobowiązań, po prostu nie wchodzę w ten interes albo żądam przedpłaty 100%. To brutalne, ale w 2026 roku, kiedy zatory płatnicze potrafią wywrócić nawet stabilny biznes, to konieczna higiena pracy.

 

Sprawdzenie kontrahenta w BIG kosztuje grosze w porównaniu do kosztów sądowych, windykacji i nerwów związanych z odzyskiwaniem pieniędzy od niewypłacalnego dłużnika. Traktuj to jak polisę ubezpieczeniową dla swojej firmy.

O Autorze

icon Blog icon

Zobacz także:

shape
thumb
icon Kontakt icon

Skontaktuj się z nami – chętnie pomożemy!